
Nie wiesz, jak to nazwać? Redzia wie
Opisz, co się stało, własnymi słowami. Redzia zaproponuje flagę, krótko powie dlaczego i dobierze odpowiednią wagę.
Każda jego wtopa ląduje w czarze. Kiedy się przeleje, skończą ci się wymówki.

Ghosting, ciepło-zimno, „nic poważnego” po czterech miesiącach. Gotowe flagi wrzucasz do czary jednym kliknięciem, własne dodajesz w kilka sekund.

Każda red flaga to nowy plaster, siniak albo szew. Green flagi ją leczą. Widzisz, ile już zniosłaś, zanim sama to przed sobą przyznasz.
„Podbite oko, kochana. To nie jest normalne.”
Przekraczasz próg, czara się przelewa, a Redzia mówi wprost: on nie jest dla ciebie. Zamykasz rozdział z podniesioną głową albo dajesz mu ostatnią szansę. Bez oceniania.


Opisz, co się stało, własnymi słowami. Redzia zaproponuje flagę, krótko powie dlaczego i dobierze odpowiednią wagę.

Każda flaga ląduje na osi czasu, osobnej dla każdego faceta. Kiedy znowu zaczniesz go tłumaczyć, masz czarno na białym, jak było naprawdę.
Anielska, normalna albo zero tolerancji. Ty decydujesz, ile zniesiesz.
Pamiętał o ważnym dniu? Green flaga odlewa trochę goryczy i leczy Redzię. Uczciwie w obie strony.
„Kuba z Tindera”, „Bartek z siłowni”. Żadnych prawdziwych imion, zdjęć ani profili.
Zamknięty rozdział zostaje w historii jako dowód, że dałaś radę.
